Piąte objawienie

     Uwięzienie dzieci przyniosło odwrotne skutki do zamierzonych, których nie przewidzieli prześladowcy Kościoła. Ponieważ por­tugalska prasa pisała o wydarzeniach z dnia 13 sierpnia, w skutek czego we wrześniu do Cova przybyły tysiące pielgrzymów oraz ciekawskich. Fala ludzi ciągnęła nieprzerwanie w kierunku Fatimy.

W tym dniu w Fatimie było obecnych kilku alumnów seminarium duchownego. Wśród nich był pewien kleryk Galamba de Oliveira, który w późniejszym czasie odegrał istotną rolę w fatimskich wydarzeniach.  Tak opisuje ów niezwykły dzień:

„Ziemia pokryta była krzewami, rosło na niej kilka niewiel­kich drzewek i - miejscowym zwyczajem - dzieliły ją kamienne murki, które wytyczały własnościowe granice lub powstawały w sposób naturalny przy oczyszczaniu gruntu. Aby lepiej wszystko widzieć, weszliśmy na jeden z nich, znajdujący się do­kładnie pomiędzy miejscem objawienia a dzisiejszym usytuowaniem kościoła. W dole widzieliśmy zebranych wokół groty ludzi. Małych pastuszków nie było prawie widać. Na początku niczego właściwie nie zauważyłem i dopiero po zakończeniu objawienia spojrzałem w niebo. Nie pamiętam już, czy to nastąpiło samo­rzutnie, czy też było wynikiem czyjejś uwagi, dosyć na tym, że spojrzałem do góry i zobaczyłem jakby świetlisty globus unoszący się nad ziemią. Przesunął się on jeszcze trochę ku zachodowi, po czym znów oderwał się od horyzontu i skierował ku słońcu.

Byliśmy ogromnie poruszeni. Modliliśmy się żarliwie. Zjawisko to dostrzegali wszyscy oprócz jednego kolegi także teraz księdza. W momencie, kiedy usiłowałem mu je pokazać, sam straciłem świetlista kulkę z oczu. Wówczas on ze łzami w oczach po­wiedział: «Dlaczego ja nie mogłem tego cudu zobaczyć? Albo przedtem albo potem, ale na pewno tego samego dnia, widzieli­śmy - co prawda też nie wszyscy - jakby spadające płatki róży lub śnieg. Nie mogliśmy ich dotknąć, bo zanim spadły na ziemię, znikały. Nic innego nie dostrzegłem, ale to wystarczyło, abyśmy nabrali przekonania, że całe zajście było Bożą sprawą. Wyczu­waliśmy to intuicyjnie".

Maria dos Anijos, siostra Łucji, także była obecna w Cova 13 września, w udzielonym później wywiadzie dała podobne świadectwo. Mówiła o maleńkiej gwiazdce, która nadpłynęła od wschodu i pozostała na chwilę ponad drzewkiem oraz wspo­mniała o opadających kwiatach, które niknęły jak płatki śniegu. We wrześniowym objawieniu Maryja powiedziała do dzieci: „Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Pan Jezus, Matka Boża Bolesna i z góry Karmel, św. Józef z Dzieciątkiem. Przybę­dą, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia."

 

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
93 0.092595815658569