2 listopada 2021

"Sztuka" umierania ...

W końcu on, co zawsze był wykwintnym w mowie, chcąc mi wyrazić całą wdzięczność swoją, a oraz i nieszczęście tych, co bez Sakramentów umierają, nie wahał się powiedzieć: „Bez ciebie, mój drogi, byłbym zdechł — jak świnia!" W samym skonaniu jeszcze raz powtórzył Najsłodsze Imiona: Jezus, Maria, Józef, przycisnął krzyż do ust i do serca swego i ostatnim tchnieniem wymówił te słowa: „Jestem już u źródła szczęścia!..." I skonał. (por. Narodowy Instytut Fryderyka Chopina)

Kto tak umierał? – zapytasz i pewnie się zdziwisz, gdy odpowiem, że taką śmierć maił ten, który dziś jest dumą narodu polskiego.

Kilka dni temu świat zachwycał się konkursem Chopinowskim, który ponownie miał miejsce, a świat muzycznych oczu skierowany był na Warszawę – tam gdzie brzmiały przepiękne nuty chopinowskiej muzyki.

To właśnie on Fryderyk Chopin wypowiedział te słowa do swego przyjaciela z lat młodości Aleksandra Jełowieckiego w ostatnich chwilach życia: „Bez ciebie, mój drogi, byłbym zdechł — jak świnia!"  

Moi drodzy dziś w Uroczystość Wszystkich Świętych dziękujemy Panu Bogu za rzesze świętych – tych uznanych przez Kościół, ale i tych bezimiennych, których nie znamy, a może nieraz znaliśmy, ale nie mamy pewności czy już są świętymi, czyli czy już są w niebie, czy też jeszcze potrzebują naszej modlitwy, bo czekają cierpliwie aby wejść do Domu Ojca Niebieskiego.

W Polskiej pięknej tradycji w tym uroczystym dniu wspominając świętych, modlimy się również za zmarłych. Przychodzimy licznie na cmentarze, otaczamy groby bliskich rodzinną atmosferą, wcześniej je czyszcząc, porządkując, tak jakbyśmy chcieli je przygotować na to szczególne święto. TAK, to piękny zwyczaj, godny troski aby nie został zagubiony. Ale zobacz, ten szczególny dzień jest też poprzedzony szczególnym miesiącem – miesiącem modlitwy różańcowej, tak jakby Maryja chciała nas nauczyć modlić się również za naszych zmarłych. Bo wiemy dobrze z nauczania Kościoła: że piękne kwiaty, płonące kolorowe znicze, okazałe pomniki, że to ma swoją wartość, ale przede wszystkim dla ludzkich oczu, ale nie jest najważniejsze przed obliczem Pana Boga – tu liczą się dobre uczynki umarłych i nasza modlitwa.

Cmentarz – miejsce spoczynku umarłych, a dla nas żyjących przypomnienie, że jesteśmy tylko pielgrzymami tu na ziemi. I tu, to miejsce warto często odwiedzać za życia i stawiać sobie trudne pytanie, ale jednocześnie tak podstawowe: dokąd mnie prowadzą moje nogi w ziemskim życiu?

Dlaczego do  ks. Aleksandera Fryderyk Chopin skierował te tak niezwykłe słowa: „Bez ciebie, mój drogi, byłbym zdechł — jak świnia!", bo to właśnie ks. Aleksander zatroszczył się o to co najcenniejsze w życiu tego geniusza fortepianu – życie wieczne, o którym on zapomniał w swoim „światowym życiu” podczas robienia kariery, o której prawie każdy człowiek tęskni.

… Skorzystałem z tej tkliwości jego, aby mu przypomnieć Matkę... i jej wspomnieniem rozbudzić w nim wiarę, której go była nauczyła. „Ach, rozumiem cię, rzekł mi, nie chciałbym umrzeć bez Sakramentów, aby nie zasmucić Matki mej ukochanej; ale ich przyjąć nie mogę, bo już ich nie rozumiem po Twojemu. Pojąłbym jeszcze słodycz spowiedzi płynącą ze zwierzenia się przyjacielowi; ale spowiedzi jako Sakramentu zgoła nie pojmuję!"

Wiara bez uczynków i bez modlitwy zamiera – przychodzisz dzisiaj do zmarłej Matki, a może w tym samym grobie leży twoja Babcia, która brała cię na kolana, gdy jeszcze nie umiałeś chodzić i uczyła cię robić znak krzyża na twoim czole aby „przyzywać” Boże błogosławieństwo dla ciebie, a później z tobą brała do ręki Różaniec i wypraszała dla waszej rodzin matczyną opiekę, a ty powolutku za nią powtarzałeś te piękne słowa sławiącą Bożą Rodzicielkę i prosiłeś, choć jeszcze nie rozumiałeś swoimi dziecięcymi ustami: módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci.

Dzisiaj tu na tym cmentarzu może sobie właśnie te chwile przypominasz, ale czy w codziennym życiu nadal pamiętasz o modlitwie, o tej szczególnej modlitwie - różańcowej. Ile razy byłeś w październiku w kościele, aby na Różańcu pomodlić się za swoich zmarłych. Ile razy przyprowadziłeś swoje dzieci do Kościoła, aby uczyć ich modlitwy – bo jeśli ich nie nauczysz – to postaw sobie pytanie, kto się za ciebie pomodli, gdy tu zostaniesz już złożony w tym grobie, na który może właśnie teraz patrzysz.

Prawdziwy przyjaciel Chopina nie „zrezygnował z jego duszy” i wraz z gronem przyjaciół rozpoczął „modlitewny bój” o jego zbawienie, dlatego mógł na koniec z radością napisać gdy go pojednał z Panem Bogiem: "W samym skonaniu jeszcze raz powtórzył Najsłodsze Imiona: Jezus, Maria, Józef, przycisnął krzyż do ust i do serca swego i ostatnim tchnieniem wymówił te słowa: „Jestem już u źródła szczęścia!..." I skonał.

Ilu dzisiaj ludzi „zachłyśniętych” nowoczesnością i postępem umiera bez pojednania z Panem Bogiem?

„Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie – przed Piłatem mówi Jezus Chrystus i dodaje: „Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu”, ale pyta cynicznie Piłat: Cóż to jest prawda? TAK i dzisiaj wielu cynicznie pyta: cóż to jest prawda? (por. J 18, 37 – 38). Ci, którzy tu spoczywają już wiedzą dokładnie co to jest prawda, bo usłyszeli ją już z ust Chrystusa Zmartwychwstałego, to o czym wcześniej słyszeli z Ewangelii za życia: „Jam jest drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6) – i wiernie tą drogą szli pomimo różnych przeszkód i utrudnień. Dlaczego szli? Gdyż tę ufność Panu Bogu wynieśli ze swego rodzinnego domu - choć może często ubogiego materialnie, to bogatego duchowo – tam w tym domu, może to twój dom rodzinny, Bóg był zawsze na pierwszym miejscu i w związku z tym wszystko było na swoim miejscu. W każdym takim domy modlono się wspólnie, a często na Różańcu, bo ufne serce prostego człowieka widziało, że swoją ufność trzeba pokładać w Matce. To Ona w Fatimie przypomniała nam tę prawdę ukrytą w ludzkich prostych sercach mówiąc o pięciu pierwszych sobotach miesiąca: „Duszom, które w ten sposób starają się mi wynagradzać, obiecuję towarzyszyć w godzinie śmierci ze wszystkimi łaskami potrzebnymi do zbawienia”.

Skończył się miesiąc różańcowy, ale nie znaczy, że nie możemy się już modlić tą piękną modlitwą – więcej powinniśmy to czynić za naszych zmarłych, za nas żyjących, nią „wyrywać” kolce z Niepokalanego Serca Maryi w pierwsze soboty miesiąca, z Różańcem w ręku przy Maryi iść tą drogą w naszym życiu, którą wskazuje nam Jezus Chrystus, aby w nim nie zagubić się i aby na koniec powiedzieć ze św. Pawłem: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia…” (2 Tm 4, 7-8).

o. Zdzisław Świniarski SSCC (Sercanin Biały)

 

 

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
190 0.13182401657104