3 czerwca 2020

Najświętsze Serce Jezusa w objawieniach fatimskich

Już niedługo pójdę do nieba. Ty tu zosta­niesz, aby ludziom powiedzieć, że Bóg chce zaprowadzić na świecie nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. Kiedy na­dejdzie czas, żeby o tym mówić, nie kryj się. Mów wszystkim lu­dziom, że Bóg daje łaski za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi, że ludzie muszą je uprosić przez to Serce, że Serce Jezusa chce, aby obok niego wielbiono Niepokalane Serce Maryi. Niech proszą o pokój Niepokalane Serce Maryi, bo Bóg temu sercu powierzył pokój na świecie. Gdybym mogła włożyć w serca wszystkich ludzi ogień, który płonie w głębi serca mego i który sprawia, że kocham tak bardzo Serce Jezusa i Serce Maryi. Takie słowa zapisała siostra Łucja we wspomnieniach mówiąc o swoim spotkaniu z kuzynką Hiacyntą krótko przed jej pójściem do szpitala.

Potwierdzeniem tych słów św. Hiacynty jest piękna figura Najświętszego Serca Jezusa usytuowana na placu sanktuarium fatimskiego. Figura ta ustawiona tu w 1925 r. przypomina pielgrzymom o kochającym Sercu Zbawiciela. Czy to przypadek, że usytuowano ją w centralnym miejscu olbrzymiego placu naprzeciw „kaplicy objawień”? Odpowiedź brzmi - nie - gdyż przypomina przybywającym pielgrzymom o słowach Anioła Pokoju, które wypowiedział do trójki dzieci w 1916 r.: Tak macie się modlić! Serce Jezusa i Maryi słuchają z uwagą waszych próśb.

Śmiało zatem możemy powiedzieć, że posłaniec Boży przypomina poprzez dzieci o miłości kochających Serc: Boskim Sercu Jezusa, ale także o miłości Niepokalanego Serca Maryi. Nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa było już wtedy znane w Kościele, nawet możemy śmiało powiedzieć „było w rozkwicie”, ale zbyt mało było czczone Niepokalane Serce Matki (w objawieniach fatimskich sam Pan Jezus prosi o rozpropagowanie tego kultu, a Maryja potwierdza jakie to jest dla Niej ważne). Te słowa z pierwszego objawienia Anioła są jeszcze wyraźniej podkreślone w drugim objawieniu: Co robicie? Módlcie się! Módlcie się dużo! Serce Jezusa i Maryi chcą przez was okazać (światu) wiele miłosierdzia. Zatem widzimy jak blisko są te dwa kochające Serca i trochę dziwi, że w wielu opracowaniach na temat Objawień Fatimskich mocno podkreśla się Niepokalane Serce Maryi, a temat Najświętszego Serca Jezusa jest jakby niezauważany, a nawet można powiedzieć pomijany. 

Niniejszym krótkim opracowaniem chcę o tym przypomnieć, a jednocześnie postaram się przybliżyć Najświętsze Serce Jezusa tym, którzy starają się poznać to niezwykłe wydarzenie w historii Kościoła, a nawet rzekłbym w dziejach świata, bo im bardziej je sam poznaję, tym lepiej widzę, jakże jest ono ważne dla całej ludzkości, nie tylko katolików, czy nawet chrześcijan. 

Wszyscy wiemy, że objawienia fatimskie rozpoczęły się 13 maja 1917 r. i powtarzały się 13. dnia każdego miesiąca do października 1917 r. (wyjątek stanowi sierpień, gdy dzieci były podstępnie uwięzione i Maryja objawiła się im 19 sierpnia 1917 r.). Jednak nie jest to do końca pełna wiedza. W mojej opinii, żeby w pełni zrozumieć objawienia, trzeba wziąć pod uwagę również wcześniejsze zjawienia się Anioła Pokoju, który jakby przygotowuje serca dzieci na „spotkanie” z Piękną Panią z nieba. Później Maryja objawia się samej tylko Łucji, gdy ta jest już w klasztorze i prowadzi życie zakonne - te również należy wziąć pod uwagę. Do rozważań na temat objawień fatimskich przeważnie bierze się teksty spisane przez Łucję, w których mówi właśnie o słowach Maryi przekazanych pomiędzy 13 maja, a 13 października, a często zapomina się o słowach Anioła Pokoju, albo o późniejszych objawieniach Maryi już w zakonnej celi. I właśnie te mniej znane teksty mówią wiele o Najświętszym Sercu Zbawiciela. 

Niezmiernie wymownym w tym względzie jest trzecie zjawienie się Bożego Posłańca, które Łucja opisuje w ten sposób: Trzecie zjawienie, wydaje mi się, miało miejsce w październiku albo w końcu września, w tym czasie przerwy obiadowej nie spędzaliśmy już w domu. Jak już wspomniałam pisząc o Hiacyncie, przeszliśmy z Pregueiry. Tam odmówiliśmy najpierw różaniec i modlitwę, której nas nauczył Anioł w czasie swego pierwszego zjawienia. Kiedy tam byliśmy, ukazał się nam Anioł po raz trzeci. Trzymał w ręce kielich, nad którym unosiła się święta Hostia, z której spływały krople Krwi do kielicha. Nagle kielich z Hostią zawisł w powietrzu, a Anioł uklęknął na ziemi i powtórzył trzy razy modlitwę: „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego na wszystkich ołtarzach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Was o nawrócenie biednych grzeszników".
Następnie podnosząc się z klęczek wziął znowu w rękę kielich i Hostię. Hostię podał mnie, a zawartość kielicha podał Hiacyncie i Franciszkowi do wypicia mówiąc równocześnie:
 „Przyjmijcie Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, okropnie znieważanego przez niewdzięcznych ludzi. Wynagrodźcie ich grzechy i pocieszajcie waszego Boga!"

Potem znowu uklęknął i odmówił z nami trzy razy tę samą modlitwę: „Trójco Przenajświętsza" i znikł. Poruszeni siłą nadprzyrodzoną, która nas otaczała naśladowaliśmy we wszystkim Anioła, tzn. uklękliśmy jak on na ziemi i powtarzaliśmy modlitwy, które on odmawiał. Siła obecności Bożej była tak intensywna, że prawie całkowicie nas pochłaniała i unicestwiała. Zdawało nam się nawet, że przez dłuższy czas zostaliśmy pozbawieni używania zmysłów. W czasie tych dni wykonywaliśmy nasze zewnętrzne czynności, jak gdybyśmy byli poruszani przez tę samą istotę nadprzyrodzoną, która nas do tego skłoniła. Spokój i szczęście, które odczuwaliśmy, były bardzo wielkie, ale tylko wewnętrznie, najzupełniej skupiające duszę w Bogu. A również osłabienie fizyczne, które nas ogarnęło, było wielkie.

Zatem widzimy doniosłość słów jakie „padły z ust” Anioła, które z jednej strony podkreślają jedność dwóch kochających się Serc, a z drugiej strony kształtują serca małych i niewinnych dzieci na przyjście Bożej Matki. Przypomnijmy, że dzieci w momencie zjawienia się Anioła miały: Hiacynta 6 lat, Franciszek 8, a Łucja 9 i nie potrafiły pisać, ani czytać. Zatem możemy śmiało powiedzieć, że Anioł staje się ich Boskim Nauczycielem w „szkole bożej duchowości” i przygotowuje ich serca tak, aby były w stanie przyjąć Maryję i przekazać Jej orędzie światu. W tym miejscu warto przypomnieć, że tylko Łucja rozmawia z Maryją i staje się Jej „ustami” - Ty jednak tu zostaniesz przez jakiś czas. Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca.

Należy tu wrócić jeszcze do drugiego zjawienia Anioła, gdyż Jego słowa nadają sens całym objawieniom fatimskim, gdy On mówi: Ofiarujcie bezustannie Największemu modlitwy i umartwienia. I na pytanie dzieci: Jak mamy się umartwiać? – odpowiada: Z wszystkiego, co tylko możecie, zróbcie ofiarę jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi On jest obrażany i dla uproszenia nawrócenia grzeszników. W ten sposób ściągniecie pokój na waszą Ojczyznę. Jestem Aniołem Stróżem Portugalii. Przede wszystkim przyjmijcie i znoście z poddaniem cierpienia, które wam Bóg ześle.

W tych zjawieniach Anioła Pokoju widzimy jakby kontynuację objawień sprzed wieków Najświętszego Serca Pana Jezusa świętej Małgorza­cie Marii Alacoque, która zapisała: Pan rzekł do mnie: Moje Boskie Serce pała tak wielką miło­ścią ku ludziom, a zwłaszcza ku tobie, że nie może już powstrzy­mać w sobie płomieni tej gorącej miłości. Musi je rozlać za twoim pośrednictwem i ukazać ludziom, by ich ubogacić drogocen­nymi skarbami, które ci odsłaniam, a które zawierają łaski uświę­cające i zbawienne, konieczne, aby ich wydobyć z przepaści zatracenia.

W następnym obja­wieniu: zobaczyła Serce Jezusa, jakby na tronie całkowicie z płomieni ognia, jaśniejące bardziej niż słońce, z raną i otoczone cierniową koroną z krzyżem na szczycie. Zbawiciel powiedział, że objawia swoje Serce wraz z wszystkimi skarbami Bożej miło­ści, pełne łask, miłosierdzia i zbawienia po to, aby ludzie Go bardziej miłowali. Została tu pokazana niepojęta miłość Pana Jezusa do ludzi.

W trzecim objawieniu Pan Jezus skarżył się na niewdzięczność, oziębłość i wzgardę ludzi i domagał się zadośćuczynienia i wynagradzania. Zbawiciel okre­ślił też praktyki wynagradzające: Przede wszystkim przystępo­wać będziesz do Komunii świętej tak często, jak tylko pozwoli ci posłuszeństwo (...) zwłaszcza zaś przyjmować mnie będziesz w każdy pierwszy piątek miesiąca.

W kolejnym objawieniu Małgorzata klęcząc przed Naj­świętszym Sakramentem, ujrzała Chrystusa, który pokazał jej swoje Serce i wypowiedział słowa: Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że niczego nie szczędziło aż do wyczerpania i wykończenia się, by im dać dowody swej miłości. A w zamian od większości ludzi doznaje tylko niewdzięczności przez ich nieuszanowania i świętokradztwa, przez ich oziębłość i pogardę, z jaką się odnoszą do mnie w tym sakramencie miłości. Ale o wiele większą boleść sprawia mi to, że nawet serca Mnie po­święcone tak ze Mną postępują. Dlatego żądam od ciebie, żeby pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała był poświęcony na szczególną uroczystość dla uczczenia mojego Serca przez to, że w tym dniu wierni przystępować będą do Komunii świętej i że będą składać uroczyste wynagrodzenia przez publiczne wyznanie win, ażeby naprawić zniewagi, jakich to Serce doznało podczas wystawienia na ołtarzach. Obiecuję ci również, że moje Serce rozszerzy się, by roztaczać obficie wpływy swej Boskiej miłości na tych, którzy Mu oddawać będą tę cześć i którzy starać się będą, by Mu była ona oddawana. Ileż tu jest podobieństwa do „spotkania” s. Łucji z Maryją i Jezusem w dniu 10 grudnia w klasztorze: 10 grudnia 1925 r. zjawiła się Najświętsza Panna w Pontevedra, a z boku w jasności Dzieciątko. Najświętsza Dziewica położyła Łucji rękę na ramieniu i pokazała cierniami otoczone serce, które trzymała w drugiej ręce. Dzieciątko powiedziało: «Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał. Potem powiedziała Najświętsza Panna: «Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność stale ranią. Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinie śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia do tych wszystkich, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię świętą, odmówią jeden różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia».

Nie jest tu miejsce, by omawiać całą treść nabożeństwa pierwszych sobót miesiąca. Jednak spoglądając na to, co wydaje się w nim najważniejsze, czyli na jego intencje, to w tym widzimy „odbicie kultu Najświętszego Serca Jezusa”, a co pięknie wyraziła s. Łucja w słowach: Będziemy szczęśliwi, mogąc dać naszej najdroższej Matce niebieskiej ten dowód miłości, którego, jak wiemy, od nas oczekuje. Co do mnie, muszę wyznać, że nigdy nie czułam się tak szczęśliwa, niż kiedy przychodzi pierwsza sobota. Czy nie jest prawdą, że największym naszym szczęściem jest być całym dla Jezusa i Maryi, i kochać Ich, Ich wyłącznie, bezwarunkowo? Widzimy to jasno w życiu świętych… Byli szczęśliwi, bo kochali, a my… musimy starać się kochać jak oni, nie tylko po to, by cieszyć się towarzystwem Jezusa, co jest najmniej ważną rzeczą, ale po to, by dawać Jezusowi i Maryi pociechę bycia kochanymi.

W XVII w. Pan Jezus objawił św. Małgorzacie Swoje Najświętsze Serce i zażądał wynagrodzenia w pierwsze piątki miesiąca. Dzisiaj Serce Jezusa chce być czczone jednocześnie z Niepokalanym Sercem Maryi. Pan Jezus obiecał tym, którzy odprawią nabożeństwo 9 pierwszych piątków miesiąca, że nie umrą bez sakramentów świętych. Podobnie Matka Boża przyrzekła tym, którzy podejmą zadośćuczynienie w pierwsze soboty, że będzie obecna w godzinie ich śmierci z potrzebnymi łaskami do zbawienia. 

Czyż tylko zrządzeniem losu jest to, że św. Małgorzata Maria została kanonizowana 13 maja 1920 r., dokładnie w trzy lata po objawieniach fatimskich, w których Matka Boża ukazała swoje Niepokalane Serce i wezwała do miłości Najświętszego Serca Pana Jezusa?

Spoglądając na historię kultu Najświętszych Serc możemy śmiało powiedzieć, że ani kult Niepokalanego Serca Maryi nie został zapoczątko­wany w Fatimie, ani kult Najświętszego Serca Pana Jezusa nie został zapoczątkowany w Paray le Monial. Oba kulty były znane od dawna, zanim świat słyszał o Fatimie, czy o klasztorze we Francji, jednak orę­dzia z Fatimy i z Paray przyczyniły się do rozszerzenia tych kul­tów i wprowadzenia ich w życie codzienne.

Uderzającym podobieństwem jest orędzie z Fatimy i orędzia z Paray le Monial. Zarówno jedno i drugie wzywa nas do wynagradzania, którego „szczytem” jest Komunia święta wynagradzająca.

Niepokalane Serce Maryi, objawione na początku naszego stulecia, prowadzi do uwielbiania Najświętszego Serca Pana Je­zusa obecnego w Najświętszym Sakramencie we wszystkich tabernakulach świata. Oba orędzia przypominają nam, że miłość Boga do nas jest głęboka i wymaga szczególnej odpowiedzi „miłością na mi­łość". Oba orędzia można podsumować krótko: „Fatima i Paray to wynagradzanie, a przede wszystkim Komunią święta wynagradzająca". Najświętsze Serce Jezusa odczuwa na­sze grzechy i naszą obojętność. Bóg nam o tym wszystkim mówi, a Biblia przytacza nam obrazy Dobrego Pasterza, syna marno­trawnego, Jana, który położył głowę na piersi Chrystusa w czasie Ostatniej Wieczerzy, miłości wylanej za nas na krzyżu w Najcenniejszej Krwi, która wypłynęła z Jego przebitego Serca. Paray i Fatima są potwierdzeniem Bożej miłości i zamiarów miłosierdzia, które nie zmieniły się w stosunku do nas po Jego wstąpieniu do nieba. Św. Hiacynta mimo swego młodego wieku, żywiła specjalny kult dla Niepokalanego Serca Maryi i bardzo mocno rozumiała związek zachodzący mię­dzy Najświętszym Sercem Jezusa i Niepokalanym Sercem Maryi, o czym była mowa w jej szczególnym spotkaniu z kuzynką Łucją.

Maryja jest „wyjątkowym” darem, które otrzymaliśmy od Jezusa. Fatima przypomina nam, że Bóg w szczególny sposób udziela nam łaski przez Jej Niepokalane Serce. Nasze grzechy obrażają Serce Pana Jezusa: to właśnie dla­tego On objawił się św. Małgorzacie i ukazał jej swoje Serce przebite cierniami, płonące z miłości. To dlatego Chrystus mówił ze smutkiem o wszystkich zniewagach, świętokradztwach i obo­jętności, które okazują Mu niewdzięczni ludzie. A wszystko, co obraża Serce Pana Jezusa, obraża też Serce Jego Matki.

Słowa Anioła wryły się w naszych umysłach jako światło, które nam pozwoliło zrozumieć, kim jest Bóg, jak nas kocha, i jak pragnie być przez nas kochany. Poznaliśmy wartość umartwienia, jak ono Bogu jest przyjemne i jak przez nie nawracają się grzesznicy. Od tego czasu zaczęliśmy ofiarowywać Bogu wszystko, co nas bolało, ale nie szukaliśmy innych umartwień i pokuty z wyjątkiem godzin przebytych na klęczkach przy powtarzaniu modlitwy, której nas Anioł nauczył.

Objawienia fatimskie nie miały miejsca po to, aby wzbudzić sensację u ludzi, lecz przynoszą ludziom „przekaz” wzywający do nawrócenia i pokuty „niech ludzie dłużej nie obrażają Boga”, czyli wzywają ludzi do powrotu do „Chrystusowej szkoły życia i miłości” – uczcie się od mnie bo jestem cichy i pokornego serca – te słowa słyszała Maryja i rozważała je w swoim sercu. Te dwa Serca są tak mocno ze sobą złączone, że nie można ich rozdzielać, lecz w nie się wpatrywać, kontemplować i uczyć się od Nich prawdziwej miłości. Tego uczą nas również objawienia fatimskie.

o. Zdzisław Świniarski SSCC (Sercanin Biały)

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
242 0.065638065338135