30 maja 2020

Oblubienico Ducha Świętego – módl się za nami

Przyjdź, Duchu Święty, przyjdź, dzięki potężnemu wstawiennictwu Niepokalanego Serca Maryi, Twojej umiłowanej Oblubienicy – o częste odmawianie tej modlitwy prosi Maryja w szczególnej książce - "Do Kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej". 

W tradycyjnej myśli Kościoła często podkreślano szczególny związek Ducha Świętego z Maryją. Tę myśl w naszych czasach wyeksponowali papieże: Paweł VI i Jan Paweł II.

Jednak w historii naszego narodu mamy jeszcze innego, wielkiego czciciela Maryi, który już przed wojną nawiązał do tej niezwykłej relacji. Mowa tu oczywiście o św. Maksymilianie Marii Kolbe, który w swoich rozważaniach stwierdza, że skoro Duch Święty jest niewidoczny, że gdy się ukrywa przybierając postać ognia, czy gołębicy, to poznawalny jest właściwie tylko po swych dziełach - przedziwnych owocach Ducha. Bóg Ojciec działa przez Syna. Syn zaś objawia ludziom Ojca: "Kto mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca" (J 14, 9). Syn Boży z kolei działa przez Ducha, działa w swoim Duchu. Duch Święty nie tylko świadczy o Chrystusie (por. J 15, 26), ale otacza Go również chwałą, czerpie bowiem z Syna i oznajmia to ludziom (por. J 16, 14). Duch Święty natomiast przez kogo będzie działał? Kto ukaże ludziom Ducha? - zapytuje św. Maksymilian i odpowiada, że nie ma przecież czwartej osoby Bożej, która by objawiała światu Ducha i otoczyła Go chwałą.

Duch Święty, nie ma żadnego obrazu, żadnej podobizny. Jedynym Jego widzialnym obrazem może być człowiek do głębi Nim przeniknięty, najściślej z Nim zespolony, tak uduchowiony i uświęcony, że promieniujący i przeświecający niejako samym Duchem Świętym. I takim właśnie obrazem - jedynym po Chrystusie, jest zgodnie z sugestiami o. Kolbego - Niepokalana Bogarodzica. Ona jest Narzędziem, poprzez które działa Duch Boży, Ona jest Pomostem łączącym Go z ludźmi, Ona – jest żywym Jego odbiciem, autentycznym portretem i zwierciadłem.

Zespolenie Maryi z Duchem Świętym było tak ścisłe, że św. Maksymilian nie waha się użyć słów bardzo dosadnych - można w Niej dostrzec niejako Wcielenie Ducha Bożego. Skoro Trzecia Osoba Trójcy Św. nie jest wcielona, Maryja zaś nosi jedyne i wyjątkowe miano "Oblubienicy Ducha Świętego", można stąd wnioskować, że jest Ona jak gdyby autentycznym Jego wcieleniem. I dlatego to w konsekwencji o. Kolbe nie waha się twierdzić, że jak w Bogu Ojcu jest jedna natura i jedna Osoba, a w Synu Bożym są dwie natury i jedna Osoba, tak w Duchu Świętym można dostrzec jak gdyby dwie osoby i dwie natury, albowiem z Nim najściślej zespolona jest Maryja.

Może niektórzy zapytają: czy św. Maksymilian nie przesadza, czy nie wypowiada się nazbyt mocno i radykalnie? Św. Maksymilian tłumaczył swoim braciom zakonnym dlaczego Maryja nie nazwała siebie w Lourdes zgodnie z brzmieniem ogłoszonego niedawno dogmatu: (8 grudnia 1854) jestem niepokalanie poczęta, ale powiedziała wyraźnie do Bernadetty: Jestem Niepokalane Poczęcie? Czyżby Bernadetta się przesłyszała, a może nie zrozumiała słów Najświętszej Dziewicy? Nie! Taka ewentualność z pewnością odpada. Bernadetta, dokładnie zapamiętała to, co usłyszała od Maryi. Maryja natomiast celowo użyła takiego właśnie określenia. Dlaczego to uczyniła?

Maryja chciała, zdaniem o. Kolbego, przekazać ludziom swoje autentyczne Imię, które otrzymała od Ducha Świętego, albowiem to On podzielił się z Nią swoim własnym Imieniem na znak Jej najściślejszego z Nim zespolenia. Czym jest bowiem Poczęcie? - zapytuje św. Maksymilian i odpowiada: Bóg Ojciec rodzi w wieczności Syna, Duch Święty natomiast pochodzi, także odwiecznie, od Ojca i Syna jako owoc Ich wzajemnej miłości. Jeżeli owoc ziemskiej miłości nazywamy poczęciem stworzonym, to ten jedyny wieczny Owoc miłości odwiecznej, która jest prawzorem wszelkiej innej miłości, musi być także Poczęciem, ale Poczęciem odwiecznym, nie stworzonym, prawzorem wszelkich poczęć. Duch, Tchnienie, Poczęcie - są to właściwie synonimy. Duch Święty będąc tym jedynym wzorcowym Poczęciem dzieli się zatem swoim własnym imieniem z Najświętszą Dziewicą. Nazywa Ją Tchnieniem - Poczęciem.

Tę niezwykłą myśl rozwija i wyjaśnia ks. prof. Lucjan Balter w następujący sposób: Duch Święty dzieli się nie tylko połową, ale całym swoim Imieniem z Maryją. Jeżeli bowiem termin "Duch" utożsamia się, ściśle rzecz biorąc, z nazwą "Poczęcie", to synonimem określenia "Święty" jest "Niepokalany". Świętość Ducha Świętego nie jest Mu przypisana; stanowi Jego właściwość, specyfikę osobową. Jest On "Święty" z samej swej natury. Świętość zaś, czyli Niepokalaność, wyklucza jakąkolwiek skazę możliwą i faktyczną. Jest samą istotą bieli i świętości. Odwiecznym Niepokalanym Poczęciem jest zatem tylko i wyłącznie Duch Święty. Jeżeli zaś nazywa Maryję nie: niepokalanie poczętą, ale: Niepokalanym Poczęciem, czyni tak dlatego, ponieważ Ona właśnie - najściślej z Nim zespolona - jest Jego jakby Wcieleniem, Jego najdoskonalszym spośród stworzeń widzialnym Obrazem. Czym innym przecież jest: biały, czysty, nieskalany, a czym innym: biel, białość, nieskalaność. To, co jest białe, czyste, może się zabrudzić, zostać zbrukane. Białym, czystym, świętym można być chwilowo, w określonym czasie. Gdyby Maryja była jedynie "niepokalanie poczęta", znaczyłoby to, że w momencie swego poczęcia, u samych początków życia ziemskiego była wolna od grzechu, nieskalana. Nie wynikałoby z tego natomiast, że w całym swym życiu była Przybytkiem, żywą Świątynią Ducha. Tytuł: "Niepokalane Poczęcie", nadany Jej przez Boga i oznajmiony przez Nią samą, oznacza Jej trwały stan łaski, Jej faktyczne przebóstwienie.

Maryja zatem, to żywy obraz Ducha Bożego, Jego widzialne uosobienie, jest też najdoskonalszym wzorem autentycznej czci oddawanej Trzeciej Osobie Trójcy Św. Duch Święty w swej relacji do stworzeń ukazuje się jako jedyny, najprzedniejszy, bo faktycznie Boży Dar Ojca Przedwiecznego. Dar natomiast wymaga przyjęcia. Prawdziwy, autentyczny kult Ducha Świętego wyraża się w pierwszym rzędzie w przyjęciu Tego, który jest Darem osobowym i to przyjęciu pełnym, bez zastrzeżeń czy restrykcji, z wszystkimi wynikającymi z tego faktu konsekwencjami. A ponieważ Duch Święty jest samą Duchowością i Świętością Bożą, podstawową konsekwencją wynikającą z przyjęcia Go jest konieczność większego przebóstwienia człowieka, a więc jego wewnętrznego uduchowienia i uświęcenia. Wzorem takiego przyjęcia Ducha Bożego jest Niepokalana Bogarodzica. Ona przyjęła Go w pełni, pozwoliła Mu w sobie działać, pozwoliła tak się przebóstwić, że stała się jedynym w swoim rodzaju Jego zwierciadłem.

Dlatego nie dziwi, że widzimy Ją w najważniejszych momentach życia Kościoła Chrystusowego od samego początku: „Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, z Maryją, Matką Jezusa, i z braćmi Jego. (…) Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też jakby języki ognia, które się rozdzielały, i na każdym z nich spoczął [jeden]. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić”. (Dz 1,14; 2,1-4)

Zesłanie Ducha Świętego jest decydujące dla Apostołów w Wieczerniku, ale sytuacja Maryi tam jest wyjątkowa. Dopóki Jezus żył, Apostołowie nie mogli przyjąć Ducha Świętego. Duch jeszcze nie został dany, pisze św. Jan (J 7,39). On mówi o tym właściwie o wiele dobitniej: nie było jeszcze żadnego Ducha. A jednak w Maryi był. Cała Jego moc w Niej była skupiona. W przeciwieństwie do Apostołów, Ona już trwała w zażyłości z Duchem… Przy zwiastowaniu Duch sprawił, że stała się Matką Syna Bożego, a Pięćdziesiątnica czyni Ją Matką Kościoła. Św. Łukasz uwypukla znaczenie obecności Maryi pośród Apostołów, podkreślając Jej obecność „razem z niewiastami” (Dz 1,14). Pośród licznych zebranych w górnej części domu, gdzie znajdowali się Apostołowie, Maryja jest z pewnością tą osobą, która modli się i tęskni najbardziej. Pomimo, że jest już napełniona Duchem Świętym, to jednak czuje się tą, która ma największą potrzebę otrzymania od Niego jeszcze więcej. Dla siebie samej czy ze względu na Kościół? Pytanie jest niedorzeczne. Ona jest przecież centrum Kościoła i wszystko, cokolwiek przyjmuje, przyjmuje ze względu na Kościół.

Autentyczny kult Najświętszej Dziewicy musi się liczyć z tym, co wynika z Jej imienia: Niepokalane Poczęcie. I dlatego można powiedzieć, że ten czci prawdziwie Niepokalaną Dziewicę, kto widzi w Niej arcydzieło Ducha Świętego i stara się Ją naśladować jako Tę, z którą sam Duch Święty podzielił się swoim własnym Imieniem. Prawdziwy, autentyczny kult Maryi odnosi się zatem, w ostatecznym rozrachunku, do Tego, który sam Ją przebóstwił, uduchowił i uświęcił, i który z Niej promieniuje pełnym swoim blaskiem. Mówiąc innymi słowy, w czci Matki Bożej wypełnia się zapowiedź Chrystusa: „Nadchodzi zaś godzina, "owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawali cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec" (J 4, 23).

Zatem często odpowiadajmy na prośmy Maryi i módlmy się: Przyjdź, Duchu Święty, przyjdź, dzięki potężnemu wstawiennictwu Niepokalanego Serca Maryi, Twojej umiłowanej Oblubienicy.

Opracował: o. Zdzisław Świniarski SSCC (Sercanin Biały)

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
242 0.067354917526245